Nokia N810 Internet Tablet

Nasze przygody z N810

Archive for the ‘Recenzje’ Category

maja-28-2009

Test przeglądarki Tear 0.3.1-2

Dziś przedstawiamy zapowiadany test przegladarki Tear w wersji 0.3.1-2. Test został przeprowadzony i pięknie opisany przez Sprae – wielkie dzięki!. Teraz zapraszam do lektury!


Tear 0.3.1-2

Jak wiadomo jestem zapalonym fanem silnika renderującego HTML pod nazwą WebKit. Silnik ten pochodzi z projektu KDE o nazwie KHTML w którego rozwój zainwestowało Apple, tworząc fork o nazwie WebKit. Dziś rozwiązanie to wspiera wiele koncernów w tym i Nokia, która używa go w swoich rozwiązaniach opartych na Symbianie.

W historii tabletów internetowych Nokii fabrycznie wbudowane były dwa typy przeglądarek. Pierwsza była szybka, oparta na rozwiązaniach firmy Opera Software. Miała ona ciekawe funkcje, jak np. zwężanie strony do rozmiarów ekranu z zachowaniem layoutu, ale sporo do życzenia pozostawiała interpretacja kodu html.

W kolejnych wersjach Maemo, ludzie z Nokii liczyli na “doznania” internetowe takie jak na normalnym biurkowym komputerze (głównie chodziło o poprawną obsługę Google maps i Gmail). Zastosowano więc jeden z najpoprawniejszych “silników” pochodzący ze stajni Mozilli o nazwie Gecko (ten sam który stosuje się w Mozilla Firefox). Silnik ten rzeczywiście poprawił jakość interpretacji html i najnowszych standardów web, lecz jego wymagania co do wydajności (mimo starań wielu ludzi) pasują na razie bardziej do potężnych maszyn stacjonarnych niż małego tabletu. Sprawiło to, że od jakiegoś czasu społeczność projektu Maemo szuka własnych wydajniejszych rozwiązań. Katalizatorem tych zmian stał się port silnika WebKit na platformę GTK+, na której opiera się Maemo.

Jednym z pierwszych rozwiązań, była próba zastąpienia przez WebKit silnika oryginalnej przeglądarki Maemo (której też przeprowadziłem test kilka miesięcy temu). Zadanie okazało się trudne i wyniki tych zabaw nie były ani do końca funkcjonalne, ani stabilne. Wynikało to z tego, że GUI wymagało od silnika przeglądarki o wiele więcej niż tylko renderowania strony.

Jakiś czas potem niejaki Bundyo z forum itt (obecnie talk.maemo.org) zaszczycił nas własną autorską przeglądarką. Jest ona oparta o WebKit i jezyk Vala (język składniowo oparty na c# ułatwia programowanie za pomocą GObject i GTK+. Jest to język kompilowany do natywnego kodu maszynowego, lecz pośredniczy w tym język C, na który kod Vala jest tłumaczony).

Przeglądarka Tear 3.1 ma wiele ciekawych rozwiązań takich jak kinetyczne przewijanie ekranu, czy Dashboard. Dashboard to domyślna strona domowa, która zawiera 9 ostatnio odwiedzonych stron, 9 ulubionych stron i 9 najczęściej odwiedzanych stron. Podobne mechanizmy mają przeglądarki Opera i Chrome, które dla mnie są niezwykle wygodne.

Tear 3.1 możemy zainstalować na Nokii 770 (pod warunkiem posiadania systemu OS 2008HE), n800 i n810. Instrukcję instalacji można znaleźć na http://talk.maemo.org/showthread.php?t=28539 .

Aby zainstalować Tear potrzebne są 2 pakiety:

lub dostęp do repozytorium:

  • name: Qole
  • address: http://qole.org/repository
  • dist: maemo
  • components: main

Testy

Tym razem wykonałem nieco zmienione testy. Rozdzieliłem je na 2 zakresy zastosowań.

Pierwszym jest używanie tabletu przy maksymalnej wydajności procesora. Przeglądarka jest w nim ustawiona na odczytywanie wszystkich mediów (Flash, Obrazy). Odpowiada to zastosowaniom w których mamy dostęp do sieci WiFi (i prawdopodobnie gniazdka elektrycznego ;-) ). Do ustawienia wydajności procesora użyłem programu Advenced Power 0.3.6, w którym ustawiłem profil procesora na “Performance” – praca cały czas z pełną wydajnością 400 MHz.

Drugim zakresem zastosowań jest symulacja pracy poprzez połączenie przez sieć komórkową w miejscu, gdzie nie mamy dostępu do ładowarki. Wyłączyłem zatem ładowanie mediów (Flasha i obrazków) i ustawiłem profil procesora na (Powersave – praca jak najdłużej przy częstotliwości 166 MHz). Tryb ten ma też na celu zbadanie rzeczywistej wydajności silnika renderującego bez oczekiwania na załadowanie i dekompresje obrazów i animacji flash.
Dodatkowo zmierzyłem zużycie baterii przez cały cykl testowy danej przeglądarki.

Test polegał na zmierzeniu czasu od chwili zatwierdzenia adresu w przeglądarce do pełnego załadowania strony. Po tym przewijałem stronę do połowy wysokości i uruchamiałem przeglądarkę od nowa.

Na początku przeglądarki miały wyczyszczone wszelkie dane użytkownika.

  Oryginalna przeglądarka Tear 3.1-2
engadget.com 28,389/35,820 31,749/29,593
gizmodo.com 22,343/1:23,330 35,256/43,883
kapitalizm.org 7,029/5,116 8,298/2,580
maemo.org 11,307/15,826 7,906/6,789
youtube.com 9,932/17,547 13,140/13,149
blog.makezine.com Overload!*/45,009 1:08,266/23,192
sprae.jogger.pl 10,989/6,143 33,770/2,169
n810.pl 8,838/8,695 14,824/8,326

* Przeładowanie pamięci tabletu (dwuminutowe oczekiwanie na reakcje przeglądarki).

Wyniki zawarłem w formacie

  • minuta:sekunda,część ułamkowa sekundy
  • pierwszy zakres zastosowań/drugi zakres zastosowań

Wyniki wykorzystania baterii:

  • Cykl oryginalnej przeglądarki: 17%
  • Cykl przeglądarki Tear 3.1: 3,9%

Od strony użytkowej oryginalna przeglądarka nie zachwyca. Przy bogatych stronach przewijanie zawartości ekranu jest toporne i uciążliwe. Tear nie ma tego problemu. Niedoróbką Tear jest za to brak możliwości zaznaczania linków za pomocą Dpad.

Tear 3.1 mimo swoich wad i niedociągnięć to dobra przeglądarka. Jej tworzenie zadało autorowi wiele wysiłku, a nawet zwątpienia, jednak przy współpracy społeczności projekt rozwija się dalej dobrze. Polecam każdemu posiadaczowi n-ki przetestowanie.

Warunki testowe:

Program Tear 3.1-2 testowałem na tablecie Nokia N800 z systemem OS 5.2008.43-7, przy użyciu domowej sieci WiFi z internetem o przepustowości 1024/256 kbps (ISP satfilm.pl).

Łukasz “sprae” Tretyn

Umieszczone w kategorii Programy, Recenzje, Testy
lutego-2-2009

Navit

Navit jest GPL-owym projektem do nawigacji samochodowej GPS. Projekt został przeportowany na wiele systemów, w tym na system Maemo. Zaletą tego programu jest mozliwość obsługi map przeznaczonych dla urządzeń Garmina (wymagana jest biblioteka libgarmin). Nieco już leciwe paczki z Navitem i biblioteką libgarmin można pobrać ze strony http://www.tecdencia.net/navit/.

Po instalacji Navita mamy jakąś domyślną mapkę, która raczej nam się do niczego nie przyda. Dlatego, dla chcących przetestować możliwości programu, polecam mapę UMP pcPL (należy pobrać któryś plik IMG). Oczywiście trzeba odpowiednio skonfigurować Navita by zobaczył mapę Garmina. Przykład XML można znaleźć na stronie z paczkami dla Nokii. Można też skopiować plik “/usr/share/navit/navit.xml” do katalogu “.navit” w katalogu domowym i odpowiednio edytować – dopisać ścieżkę do pliku IMG zmapą Garmina, aktywować używanie mapy Garmina i usunąć domyślną mapę. Nie będę się rozpisywał jak to robić – kto chce, to się potrudzi i zrobi ;) Dla wytrwałych ukaże się mapa:

Co mogę napisać od siebie – słaba ergonomia, powolność i nie działająca wyszukiwarka miejsc. Tyle o Navicie. Ja będę dalej używał Maemo-Mappera i Wayfindera.

Dziękuje Sprae za motywację :)

Umieszczone w kategorii Programy, Recenzje
listopada-17-2008

Z pizzą przy uchu

Dzisiaj chciałem nawiązać do podwieczorko-kolacji, którą przygotowywałem w sobotę. A konkretnie do pizzy, która była głównym daniem. Ale oczywiście nie o objadaniu tu będę ględził, a o słuchaniu…

Od pizzy zacząłem, bo programik, który chciałbym przedstawić ma ikonkę w kształcie kawałka pizzy (a przynajmniej tak mi się wydaje) – to Panucci Audiobook and Podcast Player. Przy okazji, pokrótce przedstawię programik, którego Panucci jest świetnym uzupełnieniem – łowca podcastów – gPodder. Oba programy są dostępne w repozytorium Maemo Extras, a więc można je łatwo znaleźć w N-kowym managerze aplikacji.

Panucci jest niczym nie wyróżniającym się, a wręcz ubogim, playerem MP3. To co go wyróżnia, to umiejętność kontynuowania utworu od miejsca, w którym się go ostatnio skończyło. Jest to niezwykle przydatne przy słuchaniu audiobooków (zwłaszcza tych w postaci jednego wielkiego pliku). Czyli, słuchamy sobie utworu, następnie zamykamy program, uruchamiamy ponownie, wczytujemy poprzednio słuchany plik – odtwarzanie rozpoczyna się od miejsca w którym skończyliśmy. Proste, a przy tym niezwykle użyteczne. Dodatkowo można sobie tworzyć zakładki w odtwarzanym pliku.

Niestety są i wady. Najpoważniejszą jest to, że Panucci nie potrafi odgrywać serii plików. Czyli, jeśli mamy audiobooka podzielonego na kilka plików, to program po skończeniu odtwarzania jednego, nie potrafi przejść do następnego. Kolejną wadą jest brak możliwości otwarcia ostatnio odtwarzanego pliku. Mam nadzieję, że program będzie nadal rozwijany i w kolejnych wersjach jego funkcjonalność będzie wzrastała.

Jednak pomimo swoich wad jest świetnym uzupełnieniem gPoddera. Jak już pisałem, gPodder to agregator podcastów. Wersja na N-kę jest młodszym bratem desktopowej aplikacji na linuksa.

Do odgrywania podcastów używana jest zewnętrzna aplikacja. Na Nokii jest to standardowo Media Player. Jednak świetny w tej roli potrafi być Panucci ze swoją umiejętnością kontynuacji odtwarzanych plików od miejsca ostatniego przerwania.

W celu integracji tych dwóch programów, trzeba w konfiguracji gPoddera wskazać domyślny player. W menu wybieramy Podcasts > Preferences, następnie na zakładce General naciskamy przycisk Advanced….

W polu Search for: wpisujemy “player” – w ten sposób ograniczymy liczbę opcji konfiguracyjnych. Następnie zaznaczamy checkbox maemo_allow_custom_player, w opcji player wpisujemy “panucci” i naciskamy Close. To wszystko.

Smacznego!

Umieszczone w kategorii N810 How To, Programy, Recenzje, Testy
listopada-10-2008

Dodatki do Fenka

Jak podaje serwis LinuxNews.pl za ars technica, pojawił się nowy serwis Mozilli z dodatkami do Fenneca.

Na dzień dzisiejszy jest dostępny tylko jeden dodatek Url Fixer, który służy do korekty przy wprowadzaniu adresów stron. Czyli np. wprowadzamy w polu adresu “google.con”, a ten spryciarz podmienia na “google.com”.

Ponieważ Fennec na N810 działa jak żółw, pozwoliłem sobie przetestować instalowanie Adds-ons na wersji desktopowej Fenneca.

W tym celu wszedłem na stronę z Url Fixer i kliknąłem “Download Now” – zapisałem plik “url_fixer-1.5-fx.xpi”. No dobra, ale co dalej? Niestety, aktualnie w Fennecu nie ma automatycznej instalacji dodatków po kliknięciu, tak jak to ma miejsce w Firefoxie.

Poszedłem po rozum do głowy… Na pewno w ustawieniach dodatków jest opcja dodawania z dysku. Niestety spotkało mnie rozczarowanie – brak takiej opcji. Klikam “Browse All Add-ons”. Nic, żadnej reakcji. Pomyślałem, że działa wyszukiwanie dodatków… Wpisałem “Url” w polu wyszukiwania dodatków. Znalazło 2 dodatki. Klikam “See all results (2)”. Również zero reakcji.

Dalej poszedłem po rozum do głowy… Pomyślałem, że na pewno można wskazać ręcznie plik do instalacji. Wpisałem w pasku adresu “file://” w celu przeglądnięcia zawartości mojego dysku, a następnie wybrałem plik “url_fixer-1.5-fx.xpi”. Voilà!

Po restarcie przeglądarki nowo zainstalowany dodatek pojawił się na liście “Extensions” w Fennecu. Czyli sukces pełną gębą! Teraz czas na przetestowanie w boju…

Wpisałem w pasku adresu testowe “google.con”. I co? I stanęły mi całe X-y. Całe środowisko graficzne linuksa zamarło – zero reakcji na myszkę i klawiaturę. Co prawda kursor myszki działał, ale nie było reakcji na klikanie. Czym prędzej przeszedłem do konsoli w trybie tekstowym (to na szczęście działała!) i ubiłem Fenneca – czyli małe polowanie na ekranie. ;) Pomyślałem (chyba ostatnio za dużo myślę), że to przypadek. Jednak następna próba zakończyła się ponownie – polowaniem na pustynne liski.

Podsumowując – nie działa! I raczej nie mam zamiaru testować tego na mojej N-ce…

Umieszczone w kategorii N810 How To, Programy, Recenzje, Testy
października-13-2008

Fennec – drugie podejście

Jakiś czas temu opisywałem moje krótkie spotkanie z przeglądarką Fennec. Spotkanie to było krótkie, bo na więcej Fennec nie pozwalał. Co prawda program pozostał na mojej N-ce, ale głównie jako ciekawostka. Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Zmienił się wygląd programu, zwiększyła się troszkę stabilność, no i zmienił się numerek wersji na 0.8. Jednak przeglądarka dalej nie nadaje się do użytku…

Dziś na LinuxNews.pl przeczytałem, że Fennec wkracza na tereny Windows Mobile. Jedynie co można, to trzymać kciuki. Postanowiłem jednak przybliżyć Wam, choć na screenshotach, jak wygląda Fennec na N-ce. Ale od początku…

Wg opisu pakietu w managerze aplikacji: Fennec to połączenie pełnego “silnika” Firefoxa i interfejsu dostosowanego do urządzeń mobilych. Pakiet Fenneca “waży” tylko 600 kB, ale zaplecze, czyli xulrunner aż 25MB! Przepis instalacji dostępny jest pod adresem https://wiki.mozilla.org/Mobile/Fennec/Releases.

Na pierwszy rzut oka Fennec prezentuje się przyzwoicie (choć na jego uruchomienie trzeba poczekać kilka dobrych sekund). Jednak po kilku chwilach zauważa się jego toporne działanie. Dodatkowo przeszkadza skalowanie strony do szerokości ekranu – czcionki są tak małe, że nie nadają się do czytania. Do tej pory nie znalazłem czy i jak to można zmienić – Fennec jest pozbawiony standardowego menu (takiego jak w innych programach OS2008) i jakiegokolwiek panelu z ustawieniami programu (ja go nie znalazłem). Jest tylko zarządzanie dodatkami:

Aby dostać się do tego panelu, należy przesunąć po ekranie palcem z prawej strony na lewą (wówczas pojawi się na prawej stronie ekranu pasek) i nacisnąć ikonkę z zębatką (tą na samym dole paska).

Gdy przesuniemy po ekranie palcem ze strony lewej na prawą, wówczas pojawi się po lewej stronie ekranu pasek kart:

Poza tym jest jest możliwość dodawania zakładek stron i działa tzw. inteligentny pasek adresu (“Awesome Bar”) znany z dużego Firefoxa. Nie działa natomiast Flash, pomimo jego włączenia w pluginach. Nie działa również camera://.

Podsumowując – do takiej sprawności działania, jaką ma MicroB, Fennecowi brakuje jeszcze sporo. Miejmy nadzieję, że programiści dadzą radę na tyle odchudzić “Fenka”, że da się go używać na N-ce. Oby do wiosny…

Linki do poczytania:

Umieszczone w kategorii Programy, Recenzje
października-5-2008

Hike – papierowe mapy i GPS

Wybierając się na wycieczkę w nieznane tereny pakujemy do plecaka papierową mapę okolicy. Zazwyczaj mapy turystyczne mają zaznaczone szlaki, ciekawe obiekty, no a przede wszystkim są dokładne. Dużo dokładniejsze niż dostępne mapy elektroniczne. Również pasjonaci historii i poszukiwacze skarbów często korzystają ze starych, “poniemieckich” papierowych map. Czy jest sposób by przenieść te mapy do pamięci N-ki? Tak, to proste – wystarczy zeskanować, sfotografować. No tak, ale po co?!… Odpowiedź jest prosta – by połączyć ją z GPS!

Programem, który umożliwia pozycjonowanie GPS na elektronicznej wersji (obraz bitmapowy) papierowej mapy, jest “Hike“.

ikona hike

Program jest dopiero we wczesnej wersji rozwojowej i nie wszysto działa tak, jakby się tego oczekiwało. Przede wszystkim brakuje mu dokładności w pozycjonowaniu. Ale mam nadzieję, że autor dopieści program, bo ten zapowiada się bardzo smakowicie. :)

Podstawą do działania programu jest mapa – zeskanowana lub sfotografowana (mozliwie prostopadle, bez zniekształceń), zapisana jako JPG. Na tak przygotowaną i wczytaną do N-ki mapę musimy nanieść punkty kalibracyjne, to znaczy musimy dla wybranych punktów (co najmniej dwóch) wprowadzić dokładne współrzędne geograficzne.

hike - papierowe mapy

Od tej pory program działa podobnie jak Maemo-Mapper. No może przesadzam, ale za jakiś czas, kto wie…

“Hike” rysuje trasę na mapie i umożliwia zapisywanie jej do pliku. Tak zapisaną trasę można wczytać do Maemo-Mappera.

Tak jak pisałem, “Hike” dopiero zaczyna swoją karierę, ale myślę, że warto się mu przyjrzeć. Polecam zapoznać się z krótką pomocą dostępną w programie, a przede wszystkim zajrzeć na stronę autora, skąd można pobrać najnowszą wersję “Hike”.

Technorati Tags:

Umieszczone w kategorii Programy, Recenzje
sierpnia-29-2008

Nka jako platforma do czytania ebooków

Nie będę ukrywał, iż uwielbiam czytać. Czytam zawsze i wszędzie bo lubię. Do tej pory z pewną rezerwą podchodziłem do czytania ebooków. Bo na komputerze nie było to dla mnie wygodne. Jednak coś mnie natchnęło i pomyślałem: “A Nka?” A Nka i owszem, radzi sobie z różnymi formatami doskonale.

gwoli prawdy dodam, iż do połączenia Nki i książek natchnął mnie wpis na jednym z moich ulubionych blogów, czyli na zsypie. Wpis i niezwykle interesująca dyskusja. Okazało się, że są ludzie, którzy czytają i używają do tego palmów, tabletów itd. A ja dysponuję takim potężnym narzędziem i co? I nic! Wstyd Michaniu, wstyd.

Co prawda Nka obsługuje format pdf. Ale pdfreader nie do końca radzi sobie ze wszystkimi plikami. Potrafi np. nie wyświetlić części tekstu. Dlaczego? Pojęcia nie mam. Ale jak wiadomo ebooki występują w różnych formatach. I tu z pomocą przyszedł mi zacny program FBReader e-book reader.

Instalacja FBReader’a jest prosta. Wchodzimy na stronę programu lub klikamy tutaj i gotowe. Chwila spędzona na dopasowaniu programu do swoich potrzeb i mam najlepsze narzędzie do czytania ebooków. W pełni obsługiwany ekran dotykowy, możliwość zmiany orientacji tekstu (pion/poziom), obsługa znaków narodowych, obsługa wielu formatów. Czy można chcieć coś więcej? Jeśli chodzi o mnie, FBReader to doskonałe rozwiązanie. Teraz mogę czytać dosłownie wszędzie. Książka nie zawsze mi towarzyszy a Nka i owszem ;)

Umieszczone w kategorii Ciekawostki, Programy, Recenzje
sierpnia-16-2008

Z Wayfinderem w drodze

Ostatnimi czasy planowalismy z zona rozne opcje drogi powrotnej z wakacji. Poniewaz planow bylo wiele, ale nie do konca sprecyzowane, to pojawil sie problem – jakie mapy pobrac do N-ki i jakie trasy do niej wgrac (zobaczcie artykul “Jak przygotowac Nokie do wakacji“?). W drodze nie mam dostepu do internetu, wiec korygowanie na biezaco trasy jest nie mozliwe. Dlatego zdecydowalem sie na zakup komercyjnego dodatku do aplikacji “Map” – Wayfinder Navigator. Kupilem licencje na 1 miesiac – koszt 9 ?, czyli ok. 30 zl.

Nie bylem do konca przekonany co do jakosci mapy (zobaczcie komentarze do wpisu “Wayfinder“), ale “lepszy rydz niz nic”. Jednak przy blizszym przygladnieciu sie mapie Wayfindera, okazalo sie ze nie jest tak zle. Bo o ile czasami nie ma na mapie np. ronda (na Google Street juz jest od dawna), to mniejsze miejscowosci maja lepiej rozrysowane ulice (lacznie z ich nazwami!). Zobaczcie na przyklad na Sobotke kolo Wroclawia:

Sobotka - mapa Google Street
Sobotka – mapa Google Street

Sobotka - mapa Wayfinder
Sobotka – mapa Wayfinder

Co oferuje platny Wayfinder Navigator? Przede wszystkim wyszukiwanie tras przejazdu (bez koniecznosci dostepu do internetu, nawet pod wskazany adres) oraz nawigacje glosowa i ostrzezenia przed fotoradarami (nie udalo mi sie tego doswiadczyc). Mozecie powiedziec – tylko tyle za 30 zl na miesiac?! Tylko tyle i az tyle! Inne pakiety map dla PDA nie wypadaja wcale taniej.

Wyszukiwanie tras nie ogranicza sie jedynie do wytyczenia trasy, ale tez do jej automatycznej aktualizacji w czasie jazdy gdy musimy zboczyc z trasy. Siwtna rzecza jest tez automatyczne skalowanie mapy – nie musimy skalowac mapy recznie przy skomplikowanych manewrach w czasie jazdy. Wowczas jestesmy wspomagani rowniez glosem lektora, ktory jest bardzo dobrej jakosci (nawet nie ma co porownywac do skrzeku z Maemo-Mappera). Nawigacja glosowaj jest dostepna w kilku jezykach, w zaleznosci od wybranego jezyka aplikacji. Niestety, pomimo ze lektor polski (Franciszek i Paulina) jest dostepny do pobrania, to nie mozna z niego skorzystac, bo nie ma do wyboru polskiego jezyka aplikacji. Dziwne, ale prawdziwe – pisalem w tej sprawie do producenta, ale nie uzyskalem jeszcze odpowiedzi.

O zaletach i wadach Wayfinder Navigatora mozna pisac jeszcze dlugo. Ciekawi jego mozliwosci moga skorzystac z pelnej bezplatnej, 7-dniowej wersji testowej. Polecam! Ja chcialbym przedstawic Wam moje wrazenia z kilkudniowego obcowania z ta nawigacja. Moge powiedziec, ze sie bardzo przydala, choc nie obylo sie bez przygod.

“Najkrotsza”, nie znaczy “najszybsza”.

Wayfinder ma mozliwosc wybrania trasy “najkrotsza” lub “najszybsza”. Niestety, brakuje trybu “optymalna” – posredniego dla poprzednich. Opcja “najkrotsza”, jak sama nazwa wskazuje, wybiera droge najkrotsza, czesto przez wsie z ograniczeniem predkosci do 40 km/h i kretymi drogami, co bardzo wydluza czas przejazdu. Z kolei “najszybsza” potrafi naddac sporo kilometrow by wybrac drogi glowniejsze. W rzeczywistosci czas przejazdu moze sie okazac taki sam dla obu tras. Dlatego nie warto w 100% polegac na Navigatorze. Nalezy zachowac zdrowy rozsadek i w razie potrzeby skorygowac trase dodajac nowe “waypointy”.

Uparty jak osiol…

Dodanie waypointow (miejscowosci na trasie) nie zawsze pomaga. Czasami Navigator jest tak uparty, ze co prawda uwzgledni w trasie nowy punkt, ale nie zmieni przebiegu reszty trasy. Na to tez trzeba uwazac.

… w dodatku nadopiekunczy.

Gdy juz dodamy waypointy i zmusimy Navigatora do przestrzegania naszej trasy, to moze sie okazac, ze jego nadopiekunczosc doprowadzi nas do “szewskiej pasji”. Dodajac nowe miasta do trasy, Navigator dodaje wspolrzedne centrum, ktore nie koniecznie musi lezec na drodze, po ktorej bedziemy jechac. Jesli przez dany waypoint nie przejedziemy (celowo pominiemy), nawigacja bedzie usilnie nas do tego punktu kierowac. Dlatego, jesli jestesmy niedaleko przed dodanym do trasy miastem, warto go usunac z listy waypointow. Wowczas trasa i tak zostanie przez dane miasto wytyczona, ale tak, ze nie bedzie kierowala do centrum miasta, lecz optymalna droga do nastepnego punktu na trasie.

Polna droga, to tez droga.

Wayfinder potrafi wprowadzic w pole (doslownie) – wybralem opcje “najkrotsza droga” i wyladowalem w lesie na szutrowej drodze pelnej dziur. Kilka razy probowal mnie skierowac na polna droge, ale sie nie dalem. Na szczescie szybko przelicza zmiane trasy.

Innym razem poddalem sie Navigatorowi z idea “zobaczymy gdzie nas zaprowadzi”. Przez fragment drogi jechalismy wlasnie tak wyznaczona trasa – zwiedzilismy wowczas pola uprawne tytoniu, kapusty i innych wyrzyw. Pierwszy raz jechalem droga na ktorej moj samochod robil kilkudziesiecio metrowa chmure kurzu. Trasa prowadzila tak waskimi drogami, ze ledwo nasz samochod sie miescil, a po obu stronach byly sciany wawozu. Przygoda nieziemska, a ile radosci! Nie sadzilismy, ze istnieja wioski tak “zabite dechami”!

Czasami cos sie psuje.

Pewnego dnia (na sczescie nie w trasie) pojawil sie problem z wyszukiwaniem wg ulicy – trwalo to wieki (nawet kilka minut) i na koniec nie potrafilo znalezc ulic o podanej nazwie – zawsze wynik byl pusty. Nie pomagalo ponowne uruchamianie programu, ani restart N-ki. Problem pojawil sie chyba po usunieciu mapy Niemiec. Ale po jakims czasie samo sie naprawilo (no chyba, ze stalo sie to po wybraniu opcji Download przy barku polaczenia z internetem – wowczas po przerwaniu pobierania byc moze przebudowal sie jakis indeks bazy ulic, ktory popsul sie przy usuwaniu mapy Niemiec).

Mam to, co nie istnieje.

Pisalem o brakach w mapach Wayfindera, ale teraz napisze o czyms lepszym. Navigator wytyczyl nam trase przez Nowy Korczyn, a dokladnie – przez most na Wisle miedzy Borusowa a Nowym Korczynem. Nie bylo by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, ze tam mostu… nie ma! Jest tylko przeprawa promowa. Zobaczcie jak to wyglada na mapie:

Nowy Korczyn - mapa Wayfinder
Nowy Korczyn – mapa Wayfinder

Google pokazuje prawde:

Nowy Korczyn - mapa Google Street
Nowy Korczyn – mapa Google Street

Nowy Korczyn - mapa Google Satellite
Nowy Korczyn – mapa Google Satellite

To chyba najwieksze “kwiatki”, ktore udalo mi sie zerwac na lace Wayfindera. Ale nie zaluje. Zostaly mi jeszcze niecale 3 tygodnie licencji. Mam nadzieje, ze w tym czasie nawigacja i wyszukiwane tras jeszcze mi sie przydadza.

Moze Wy rowniez macie swoje wrazenia z uzywania Wayfinder Nawigatora? Jesli tak, to prosze o podzielenie sie nimi. Ja ze swojej strony chetnie sluze pomoca i odpowiem (w miare mozliwosci) na pytania. Jeszczed raz zachecaym do wyprobowania 7-dniowej bezplatnej wersji testowej.

Technorati Tags:

Umieszczone w kategorii Programy, Recenzje
sierpnia-4-2008

HomeIP prosty lecz bardzo przydatny programik

Nie wiem jak inni, ale ja lubię wiedzieć jaki adres IP przydzielono aktualnie mojej Nce. Bywa, że konfiguruje znajomym jakiś router, korzystam z zaprzyjaźnionych sieci wifi. Czasem z czystej ciekawości sprawdzam jaki adres IP przydzieliła mi dana sieć publiczna. Lubię znać aktualny adres IP Nki. Po prostu lubię.

Dzięki HomeIP na bieżąco i bardzo prosto mogę to sprawdzać. W dowolnym miejscu pulpitu mogę umieścić przeźroczyste okienko z aktualnie używanym adresem IP i widzę w jakiej sieci jestem.

Instalacja programu jest banalnie prosta. Można wejść na stronę domową projektu, lub kliknąć tutaj i gotowe.

Włączenie lub wyłączenie apletu jest banalne: Home -> Select applets -> Display IP. Jak już pisałem aplet można umieścić w dowolnym miejscu pulpitu. Mnie się przydaje ;)

 

HomeIP

Umieszczone w kategorii Programy, Recenzje, Rozważania
maja-13-2008

Google Reader

Jesli uzywacie Google Readera, to moze Was zainteresuje wersja Readera przyjazna N-ce. Co prawda zostala ona przygotowana z mysla o iPhone, ale swietnie dziala rowniez na N-ce: google.com/reader/i/.

Ja dodatkowo zrobilem sobie na pulpicie N-ki skrot do Readera:

Pulpit N810 ze skrotem do Google Reader

Do tego celu wykorzystalem applet Web shortcut, ktory skonfigurowalem tak, ze w polu adresu podalem link do Readera, a jako obrazek ustawilem logo pobrane ze strony Readera.

Powiecie, ze przeciez jest RSS feed reader i powiazany z nim applet na pulpit, ktory wyswietla najnowsze wpisy… Mnie on jednak nie przypadl do gustu przez swoja niestabilnosc. Poza tym jesli na PC-cie uzywa sie Google Readera, to webowy czytnik na N-ce jest jego naturalnym uzupelnieniem. Feedy dodane na PC-cie, sa od razu widoczne na N-ce!

PORADA: Jak dodac applet do pulpitu.
By dodac do pulpitu applet Web shortcut, nalezy przejsc do pulpitu N-ki, z menu Home wybrac pozycje Select applets…, a tam zaznaczyc Web shortcut. Po zatwierdzeniu wyboru, na pulpicie pojawi sie applet. Nastepnie mozna go skonfigurowac wybierajac z menu Home opcje Applet settings i dalej nazwe appletu. Dodam, ze nie wszystkie applety sa konfigurowalne.

Umieszczone w kategorii Informacje, N810 How To, Recenzje