Ostatnimi czasy moja N-ka przeszla prawdziwy egzamin – glownie jako urzadzenie do nawigacji – w czasie wakacyjnej podrozy. W moim subiektywnym odczuciu zasluguje co najmniej na 3+. Ale od poczatku…
Droga “tam”, Wroclaw – Chlapowo. Jechalismy w nocy. Wszystko szlo swietnie do czasu kompletnego rozladowania baterii. Podlaczenie nieslawnej ladowarki FOREVER zakonczylo sie fiaskiem, to znaczy to badziewie nie chcialo N-ki w ogole ladowac. Prawde mowiac nie wiem czemu nie wrzucilem wowczas tej ladowarki do kosza! Dzielna N-ka wytrzymala bez ladowania kilka ladnych godzin, ale w decydujacym momencie wyzionela ducha
Reanimacja sie nie powiodla i do celu podrozy dojechalismy “po omacku”
Na miejscu niestety (?) nie bylo darmowego WiFi, wiec N-ka sluzyla jedynie jako nawigacja GPS i “telewizor” z bajkami (nic nie zastapi “Zaczarowanego olowka”, gdy w TV leci “Kaczor Donald”, ktorego moja mala nie chce ogladac). Polaczenie N-ki z moim Sagemem, to nadal temat tabu, wiec maile moglem sprawdzic jedynie za pomoca komorki (a to nie jest takie straszne po zainstalowaniu aplikacji GMail).
N-ka z pobranymi w domu mapami Google Street w Maemo-Mapperze okazaly sie bardzo pomocne w drodze, jak i nad samym morzem. Mapy sa na tyle dokladne, ze mozna bylo latwo wyszukac skroty drogowe w celu ominiecia lokalnych korkow, ktore sa prawdziwa zmora okolic Wladyslawowa. Poza tym fajna rzecza bylo to, ze moglem zaznaczyc, gdzie zaparkowalismy samochod i nie zgubic sie w miescie. Mapy Wayfinder’a to porazka! Sa niedokladne, maja maly obszar pokrycia, brakuje nazw ulic lub nazwy sa nieaktualne (np. adres Akwarium w Gdyni). Zaleta aplikacji “Map” jest jedynie mozliwosc wyszukiwania adresow i POI offline.
Na prawde docenilem swietny ekran N-ki i czujnik swiatla, bo ekran byl czytelny w ostrym sloncu i nie razil w nocy podczas jazdy samochodem. Wszystko bez jakiejkolwiek recznej regulacji jasnosci. Niestety gorzej bylo z nawigacja “glosowa”. Zona uciela porady milego syntezatora mowy krotkim “wylacz to!“. Kontrargumentow nie mialem
Na szczescie komunikaty tekstowe Maemo-Mappera rzucaja sie w oczy i trudno je zignorowac jesli co jakis czas zerka sie na mape. Waypointy tras pobanych Maemo-Mapperem sa dobrze oznaczone i rzeczywiscie pomagaja w jezdzie. Jedynie co moge Maemo-Mapperowi zarzucic to brak mozliwosci powiekszenia mapy w obszarze zaznaczonym rysikiem, dosc powolna zmiane powiekszenia przy uzyciu przyciskow N-ki, wylaczanie sie funkcji “Auto-Center” po zmianie powiekszenia mapy (zdarza sie to na szczescie rzadko) oraz (rownierz rzadko) wpadanie w stan “nieokreslony”, ktory wymaga ponownego uruchomienia programu.
Jak pisalem, w osrodku, w ktorym mieszkalismy, nie bylo WiFi. Jednak mozna znalezc miejsca, w ktorych jest dostep. W okolicach Helu pojawialy sie tabliczki, ze jestem w strefie WiFi Wirtualnej Polski. Jako czlowiek nieobyty (nie mylic z chamem i prostakiem) nie wiedzialem, ze podlaczenie wymaga najpierw rejestracji za pomoca przegladarki
Bez tego nic nie dziala mimo polaczenia do sieci. Jak to zakumalem, to juz bylo za pozno i trzeba bylo ruszac dale w droge… Bardzej doswiadczony skorzystalem z dobrodziejstw sieci w Gdyni w okolicy Akwarium. Dokonalem rowniez krotkiej konwersacji przez GG z Michaniem (trzeba bylo sobie jakos umilic czekanie w kolejce do kasy).
W drodze powrotnej znad morza probowalem skorzystac z darmowego hotspota w zajezdzie w Ciechocinku. Pomimo naklejki free-hotspot.com, sieci nie bylo. Kelnerka cos bakala, ze moze szefowa nie wlaczyla… Bez komentarza…
Na droge powrotna zakupilem w koncu oryginalna ladowarke samochodowa Nokii (Nokia Mobile Charger DC-4). W galerii Auchan w Rumii zaplacilem 29 PLN. Oplacalo sie – N-ka bez wspomagania nie dalaby rady nawigowac przez 15 godzin (sic!) jazdy.
Tym milym akcentem chcialbym zakonczyc…
Technorati Tags: gps, wakacje, maemo-mapper, hotspot, wifi
Umieszczone w kategorii
Akcesoria,
Ogólnie,
Programy,
Testy